Strona główna Artykuły Testy Byrd Raven - test [Fundusz Testerów]
|
Byrd Raven - test [Fundusz Testerów]
|
|
|
|
Wpisał: Jumbo, Blacha
|
|
23.01.2006. |
|
Strona 1 z 2 Ot taki sobie nożyk ze stajni Spyderco. Połączenie tanich materiałów, prostototy konstrukcji i chińskiego wykonania. Cóż może powstać z takiego zmiksowania składników, które najczęściej stanowią składowe tanich, brzydkich i nieużytkowych noży? Ale nie w wypadku Spyderco, które pokazało, iż dobry nóż to niekoniecznie high-endowa stal, tytan, kosmiczne szlify i nieziemskie wykonania.
Jumbo
Panie i Panowie, przedstawiam Byrd Raven!!
Nóż dotarł do mnie w kolorowym pudełku, na którym widać chińskie (chyba) smoki. Ma to o tyle znaczenie, iż nóż został wyprodukowany w Chinach. Może komuś nie podoba się kwestia chińskiej produkcji, ale powiem szczerze, iż po przyjrzeniu się dokładnie produktowi, naprawdę ciężko znaleźć tutaj typową chińską tandetę.
Zacznijmy od spraw technicznych:
Długość całego noża po otwarciu - 200 mm
Długość ostrza -około 90 mm
Długość rękojeści - około 111 mm
Szerokość w rękojeści - około 11 mm
Waga - 122 gramy
Głownia plain ze stali 8Cr13MoV pokryta warstwą antyrefleksyjną.
Blokada linerlock.
Okładziny z anodyzowanego aluminium.
ostrze tego noża jest dość spore i doskonale wystarczy na typowy nóż EDC. Długa krawędź tnąca, długie fałszywe ostrze pozwalają na doskonałą pracę zarówno w kwestii cięcia, jak i wbijania. Otwór do otwierania, czyli w tym wypadku nowość jaką jest łezka, okazał się bardzo funkcjonalny, gdyż otwieranie tego noża to czysta przyjemność. Ostro zakończone krawędzie otworu dają mocne podparcie kciukowi, a palec dodatkowo wspaniale mości się w sporym otworze. Tak jak na pierwszy rzut oka to rozwiązanie wydaje się kontrowersyjne, tak kilka otwarć noża pozwala dostrzec zalety tego rozwiązania.Mówiąc o ostrzu, muszę wspomnieć tutaj o wspaniałym pomyśle, a mianowicie o wymiarowym podcięciu na palec wskazujący. Podcięcie to pozwala na chwyt, dzięki któremu możemy wykonywać bardziej precyzyjne prace. Dodatkowo, na powierzchni tego podcięcia mamy umieszczone nacięcia, które skutecznie dbają o to , by palec się nie ześlizgnął podczas pracy. Takie same nacięcia umieszczono na grzbiecie ostrza, także i kciuk znajdzie pewną podporę.
Ostrze osadzono w okładzinach na dość konkretnej śrubie, a żeby praca ostrza była płynna, dodano podkładki teflonowe. Nie jest to fosforobrąz, ale doskonale sprawdza się w praktyce i otwieranie noża, jak i zamykanie jest bardzo komfortowe i płynne.
Blokada może być zalążkiem wielu rozmów, gdyż liners nie jest za gruby. Przyzwyczailiśmy się już do pancernych blokad i linersów wręcz ogromnych, a tutaj liners zdaje się być ciut cienki. Chociaż powiem szczerze, przy tej wielkości nożu, to chyba jednak złudzenie. W każdym bądź razie blokada trzyma i to całkowicie pewnie. Nic nie wskazuje na to, by blokada mogła puścić podczas pracy. Liners zachodzi elegancko na ostrze i blokuje się pewnie, dając poczucie stabilności i wytrzymałości. Zresztą nie oszukujmy się. To nóż bardziej na EDC, a nie łom do prac budowlano-desantowych. Na linersie znajdziemy nacięcia, które ułatwiają operowanie blokadą.
Rękojeść wykonana została z anodyzowanego na czarno aluminium. Oczywiście pod aluminium mamy stalowe linersy oraz samą blokadę liner lock. Rękojeść jest bardzo wygodna. Konkrentych rozmiarów, więc nawet osoba o dużej dłoni wygodnie chwyci nóż, a i osoby o mniejszej dłoni nie powinny narzekać na ergonomię.Wszystkie krawędzie zostały pięknie sfazowane, także nie odczujemy tutaj żadnego uciskania dłoni. Powierzchnia rękojeści została pokryta misternymi nacięciami, które momentami zadziwiają brakiem logiki wzoru, lecz za to dobrze spełniają swoje zadanie, nie pozwalając dłoni ślizgać się po rękojeści. Chociaż w rękojeści Raven'a mimo dziwnego wzrou, prawie każdy dostrzec może ptasie pióro. Bardzo fajnie to wygląda. W rękojeści mamy otwór na linkę, który ja tak lubię i często z niego korzystam przewlekając przez takowy kawałek paracordu.
Na rękojeści umieszczono stalowy klips przykręcany na trzy śruby. Klips również został pokryty warstwą antyrefleksyjną, a i śrubki nabrały ciemnego charakteru. Klips można przekładać w wersję up i down, także zgodnie z naszym przyzwyczajeniem, możemy nosić nóż ostrzem w górę, bądź w dół. Śruby pewnie trzymają mocny klips, a ten z kolei konkretnie zamyka się na krawędzi kieszeni. Można nawet powiedzieć, iż może za mocno nawet chwyta kieszeń, zwłaszcza gdy materiał spodni jest dość gruby.
Całość skręcona jest na trzy śruby torx. Wydawać by się mogło, iż to trochę mało, ale... na próżno szukać tutaj efektu bladeplay, czy też luzów w dopasowaniu rękojeści do linersów. Naprawdę całość robi doskonałe wrażenie. Wszystko jest dopracowane, dofrezowane i dopieszczone tak, iż naprawdę ciężko do czego się przyczepić w kwestii wykonania. Jedyne niedopieszczenie znalazłem w łezce, ale jako iż nie ma to znaczenia dla samej pracy, ciężko mieć wyrzuty do producenta. Nawet droższe modele Spyderco często w otworze miały pewne skazy. Co jeszcze można by zmienić, to kolor śrub skręcających całość, gdyż ich srebrny odcień nie współgra z całością.
Tyle jak chodzi o opis przejdźmy teraz do działania!!
Nóż od pierwszego dnia otrzymania trafił w wir domowych prac kuchennych. Obieranie ziemniaków, porcjowanie mięsa, przygotowywanie kanapek i wszystko to, co można robić nożem w kuchni. Ostrze sprawuje się bardzo przyzwoicie, a czarna powłoka powoli ściera się, a nie odpryskuje płatkami. Ostrze stosunkowo długo trzyma swoją ostrość. W sumie dopiero po kilku dniach i naprawdę dość sierocym traktowaniu ostrze straciło efekt cięcia papieru w powietrzu. A poza cięciem jedzenia, strugałem patyki, wbijałem nóż w zamrożone mięsko, a nawet pokusiłem się o porąbanie małej gałezi. Zatem Triangle idzie w ruch. Kilkanaście ruchów na brązowych prętach i ostrze znów pięknie tnie papier w powietrzu. Do efektu golenia nie ostrzę, bo najzwyczajniej nie lubię. W sumie spokojnie stal 8Cr13MoV mogę porównać do stali AUS 8 jaką mam w nożu Timberline Vallotton Linerlock, a którą to stal już wielokrotnie chwaliłem. Moim zdaniem takie trzymanie ostrza spokojnie wystacza na miejskie EDC, gdyż ostrzenie noża na powiedzmy raz na tydzień nie jest tragedią. Pozostaje mieć nadzieję, iż obróbka termiczna cały czas będzie na tym poziomie i kolejne egzemplarze będą również ładnie pracowały.
Podczas testów raz pokusiłem się o coś mocniejszego, a mianowicie o rozwalenie kawałki sklejki 5 mm. Uderzeniami w krawędź wbijałem nóż w sklejkę na kilka milimetrów i wyłamywałem ostrze na bok. Efekt... na krawędzi tnącej pojawło się małe wgniecenie, które po potraktowaniu ostrzałką praktycznie znikło. Ta próba pozwoliła określić, że stal nie jest na szczęście za wysoko hartowana i prędzej odkształci się, niż wykruszy, jak to miało miejsce chociażby w Benchmade Presidio.
Nóż popracował również w klasycznych dla EDC materiałach, czyli tekturach, szmatkach, sznurkach, linkach itp. Naprawdę bardzo ładnie się nim pracuje i nie można przyczepić się za bardzo do czegoś.
Podsumowując.
Na początku, jako gderliwy szkot podchodziłem do tego noża bardzo sceptycznie. Bo to China, bo to tanie, bo to stal dziwna, bo wynalazek jakiś dziwny. Rozczarowałem się pozytywnie na całej linii. Byrd Raven zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Biorąc pod uwagę jeszcze jego cenę... to jest do wspaniała alternatywa dla tak popularnych noży jak Benchmade Pika, czy też Benchmade Monochrome bądż Camillus EDC. Z tych wymienionych noży, Byrd Raven jest... najtańszy...
Za bardzo przyzwoite pieniądze, otrzymujemy dobry nóż, z dobrym i mocnym ostrzem, wygodną rękojeścią i całkowicie rozbieralną konstrukcją. Czego chcieć więcej? Polecam ten nóż tym, którzy ropoczynają swoją przygodę z nożami, a także tym, którzy za małe pieniądze, chcą mieć po prostu miłe narzędzie.
|
|
|
|
|