Strona główna arrow Artykuły arrow Testy arrow ZT0100, czyli cebula po taktycznemu [Fundusz Testerów]

ZT0100, czyli cebula po taktycznemu [Fundusz Testerów] - Recenzja Ampera

Drukuj Email
Wpisał: amper124, yossarian   
23.11.2009.
Spis treści
Recenzja Ampera
Recenzja Yossariana
W ramach debiutu pod skrzydłami FT, dostałem do zabawy wielce ciekawy sprzęt spod znaku KAI – mianowicie Zero Tolerance, model 0100.
Egzemplarz otrzymałem po wcześniejszych testach a’la „hamerykańskie taktyczne bro” czyli po waleniu nożem w kawał metalu. W głębi duszy przeklinałem już trójmiejską ekipę i ich „genialny” pomysł - ostrzenie ogromniastej rekurwy nie jest najprzyjemniejszym z zajęć, które przewiduje w planie weekendowych wieczorów. Po odpakowaniu noża ze stosów tektury i taśmy (ukłony dla peca), spotkało mnie miłe zaskoczenie – nóż wyjęty z pochwy nie golił, ale krawędź tnąca nie miała też półokrągłego przekroju. Odetchnąwszy z ulgą, rozpocząłem dokładne macanie nowej zabawki.

Na początek, żeby było wiadomo, o czym rozmawiamy – kilka fot i technikaliów:
Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100


stal: CPM3V + pokrycie DLC
Rękojeść: czarne G10
Długość ostrza: 13.6 cm
Grubość ostrza: 4,82 mm
Długość całkowita 26.7 cm
Waga: 323 gramy

Zero-Tolerance-0100
Ogólnie rzecz biorąc, ZT0100 to przyjemny dla oka kawał bydlaka. W moim odczuciu, projekty Kena Oniona to ciekawa interpretacja tematu „nóż”. Mimo pokracznego wyglądu, nie są całkowicie pozbawione utylitaryzmu. Wcześniej w moich rękach były między innymi Boa i Spec Bump, będące (mimo dziwacznego wyglądu), dobrymi nożami EDC. Do ZT podszedłem więc ze spokojem i ufnością.
Prawie 5mm grubości, full-tang, 5,5 cala klingi, ponad 300 gram wagi. To raczej waga ciężka aniżeli piórkowa. Pierwsze wrażenie - to przerośnięte o dobre 100 gram i 2 cale ZT 0200 w wersji fixed.



Głownia
Profil głowni, to zmodyfikowany przez Oniona drop-point o długości prawie 14 centymetrów. Grubość całości to 4,8 milimetra – sporo, ale do zaostrzonych łomów pokroju Busse czy Strider’ów nadal jest daleko.

Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100


Szlif główny jest płaski i sięga do mniej więcej 3 wysokości głowni. Wspomniana wcześniej recurwa, upodabnia całość do niewielkiego kukri. Z obu stron, mniej więcej w połowie długości - wyfrezowano zbrocze o półokrągłym przekroju. Fałszywe ostrze – jest. Ciągnie się od czubka noża prawie do samej rękojeści. Całość została, jak na taktyczny kozik przystało, powleczona czarnym jak noc DLC. Na głowni są też hieroglify: oznaczenia stali, modelu i producenta, oraz numer seryjny. Całość tworzy spójną, harmonijną i .. po prostu ładną całość.

Rękojeść
Dwie grube okładki o fakturze a’la skóra aligatora, wykonane z G10 w czarnym, matowym kolorze. Sam rys chwytu jest … dziwny. Znów przed oczyma staje obraz SpecBump’a czy Outcast’a. Rękojeść wygina się typowy dla projektów Oniona w fantazyjny wzór, okraszony trzema potężnymi śrubami imbusowymi.

Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100


Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100


Muszę wspomnieć, że próbowałem odkręcić okładziny - po zniszczeniu dwóch kluczy dałem sobie spokój…Na końcu rękojeści jest oczywiście otwór na linkę, w którą swobodnie wchodzi paracord, a w przedniej i tylnej części – nacięcia pod paluchy. „Na sucho” trzyma się bardzo wygodnie, choć całość mogłaby być minimalnie grubsza. Ogólnie rzecz biorąc – ZT serwuje nam standard w nieco bardziej artystycznej formie.

Pochwa...
... to typowy dla tej klasy noży, cordurowy kapeć z wkładką z kydexu. Jest to niestety najgorsza część noża. Jej wykonanie i niektóre pomysły są raczej mało przemyślane. Ale po kolei. Ogólnie całość jest wykonana całkiem nieźle. Szwy są równe, materiał ładnie docięty, a całość równo spasowana. W przedniej części, pochwa posiada naszytą kieszonkę, w którą swobodnie wejdzie mniejszy folder lub średniej wielkości mulitool. Kieszonka ma napę, zapinaną na zatrzask. Na klapce jeden „żenski” – na ściance dwa „męskie”. Daje to jako taką możliwość regulacji - wielka szkoda, że projektanci nie pomyśleli o kawałku taśmy i fastexie. Dzięki temu, możliwości regulacyjne znaczący by się poprawiły, a tak mamy sytuację, w której okazuje się, że klapce brakuje 5mm do pełnego zapięcia na dolnym zatrzasku, przez co musimy korzystać z górnego i martwić się o to, że schowana tam cenna zabawka po prostu wypadnie.

Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100


Pierwszy minus za nami. Nóż, jak wspomniałem, trzyma kydexowa wkładka. Mocowana jest przez śruba krzyżakowa, co daje możliwość przełożenia jej tak, aby chwyt pasował zarówno lewo- jak i praworęcznym. Sama wkładka trzyma „zeciora” bardzo mocno i nie ma obaw, że nóż samoistnie wypadnie, niestety jej wykonanie nie jest najlepsze. Marnie zaklepane nity i cienki kydex to niezbyt fajna sprawa w nożu za ponad 200 dolców.

Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100


Oprócz trzymającej za gardę wkładki, mamy też pasek trzymający nóż za rękojeść. Już pierwszego dnia odpadł jeden z dwóch zatrzasków, przez co całą możliwość jego regulacji szlag trafił. Moim zdaniem – ten dodatkowy „zabezpieczacz” tylko przeszkadza, aniżeli do czegoś służy – w dodatku wygląda wyjątkowo tandetnie. To tyle minusów – reszta pochwy jest o wiele lepsza. Na tylnej ściance naszyto 5 krótkich taśm i jedną długą zakończoną zatrzaskiem, co sprawia, że pochwa jest kompatybilna z systemem MOLLE, bez konieczności stosowania żadnych dodatkowych mocowań. Dzięki temu, 0100 podróżował na co dzień przytroczony do przedniej bądź bocznej ściany Pygmy Falcona Maxpedition, nie majtając się i nie przeszkadzając w łażeniu po mieście.

Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100


W lesie przypinałem go do lewej szelki plecaka, rękojeścią w dół, dzięki czemu dostęp był łatwy i bezproblemowy. Można go oczywiście troczyć także do pasa na dwa sposoby. Pierwszy zakłada użycie wbudowanej w pochwę pętli z podwójnym velcro. Drugi natomiast pozwala na skojarzenie go np. z platformą udową. Do zestawu dołączana jest dodatkowa pętla z dużym fastexem oraz gumowaty pasek, również z klamerką. Po zmontowaniu wszystkiego do kupy, całość daje się nawet całkiem komfortowo nosić. Nóż nie majta się zbytnio i nie przemieszcza się.

Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100


W obu przypadkach jest to jednak dość widoczne dla osób postronnych, co nie zawsze jest pożądane. Niestety jego masa i gabaryty powodują, że po przytroczeniu do pasa w poziomie, noszenie staje się średnio wygodne. Tak – jest to możliwe przy zastosowaniu klipsów Malice czy kawałka sznurowadła, ale przyznam szczerze - po dwóch dniach takiego noszenia, miałem ZT serdecznie dość.

To tyle tytułem mocno przydługiego wstępu i nudzenia o szczegółach. Teraz będzie…

Praca

A zaczniemy od porządnego naostrzenia. Jak wcześniej mówiłem, nóż dotarł do mnie lekko przytępiony, pierwszą więc rzeczą jaką mu zafundowałem była jazda na trianglu. Standardowo zacząłem od diamentów, a skończyłem na białych prętach. Efekt mojej 40 minutowej pracy był…hmmm… średni. Niestety o ile w folderach z 4 calową klingą udaje mi się zawalczyć nawet z najbardziej wredną recurwą, o tyle przy 0100 poległem. Nie należę do osób szczególnie cierpliwych, więc sfrustrowany dałem sobie spokój z ostrzeniem po uzyskaniu ostrości roboczej. Przy czubku udało mi się osiągnąć ostrość „golenia”, ale na resztę nie starczyło mi sił, czasu i zapału. Ogólny wniosek z ostrzenia – na pewno warto zainwestować w diamenty i uzbroić się w cierpliwośc. CMP3V, jak podaje Crucible, jest sporo twardsza od popularnej (już) S30V. Przekłada się to w sposób oczywisty na czas i (nie)przyjemność ostrzenia.
Zero-Tolerance-0100
Spędzając czas przy trzykątku, machając ręką i popijając kawę, miałem okazję przyjrzeć się bodaj największemu babolowi designersko-inżynieryjnemu jaki widziałem.

No cóż, nie ma to jak zmarnować kawał krawędzi tnącej na coś, co nie jest ani choilem, ani ricassem…w zasadzie nawet nie wiem „co projektant miał na myśli” tworząc to cudo. Wiem za to, że tym sposobem dobre 2 cm proszkowej (czytaj -> drogiej) CPM3V poszło się gonić.. Serwis Kershawa stwierdził, że nie widzi w tym nic nienormalnego, utwierdzając mnie w przekonaniu, że jest to zdecydowanie wada projektowa.

Kuchnia

Z zasady to nóź należący do kategorii „uniwersalnych”, toteż kuchni nie mogę pominąć. Praca w warzywach nabiale i mięsiwie przebiegała bez większych zakłóceń. Pomidorki plasterkowało się nawet przyjemnie, pomimo dość grubej krawędzi tnącej. Z racji, że krawędź nie była wyostrzona na lustro, stal przyjemnie wgryzała się w śliską, pomidorową skórkę. Marchewka i pietruszka również dała się plastrować, choć czasem było to raczej łupanie niżeli cięcie. W przypadku żółtego sera i świeżego chleba, było już gorzej. Raz, że DLC do śliskich nie należy i stawia lekki opór w gęstszych materiałach; dwa – grubość głowni i szlif raczej z ZT 0100 Santoku nie czynią. Spora masa i pewny chwyt przydawały się za to przy pracach siłowych, ot choćby porcjowaniu kurczaka. Dłoń wysmarowana w kurzych błonach i tłuszczu nie ślizgała się. Przecięcie nawet grubych kości również nie stanowiło większego problemu. Mimo masywnego czubka, penetracja jest dobra, dzięki fałszywemu ostrzu, które pozwala zrekompensować kompromisowy szlif i grubość głowni. W pracach precyzyjnych (np. oddzielaniu błony od mięsa, czy obieraniu jabłka) przeszkadzał brak sensownego choila, który pozwalałby na lepszą kontrolę niemałego przecież ostrza. Ogólny wniosek - w sytuacji, gdy nie będzie nic innego pod ręką w kuchni polowej – 0100 da radę.

Teren

W poszukiwaniu „dziczy” nie musiałem odchodzić dalej niż na własne podwórko. Wlokący się remont domu sprawia, że miejsca i możliwości do zabaw nożami jest multum.
Na dzień dobry – zaserwowałem „stówce” cięcie worków po cemencie na kawałki. Test trochę durny, ale podwójny papier z warstwą folii, umazany w resztkach cementu i piachu jest wymagającym przeciwnikiem dla KT. Jako że po testach kuchennych, nie odczułem zmiany ostrości, 0100 płynnie ciął kartkę papieru A4. Po poszatkowaniu 4 worków na 10 cm paski, zbytniego spadku ostrości dalej nie zauważyłem. Kartkę A4 nadal ciął bez większego problemu. Nie golił – bo do takiej ostrości go nie ostrzyłem.
Kolejnym wyzwaniem było wykarczowanie krzaków zeschniętego bzu. Z racji, że bez jest raczej kiepskim przeciwnikiem, całość poszła łatwo i szybko. Przez gałązki do średnicy około 1.5 - 2 cm, ZT przelatywał jak przez masło. Te grubsze wymagały dwu - trzykrotnej poprawki. Istotna przy takiej pracy jest ergonomia rękojeści. Mimo niedużych rozmiarów, rąbało się całkiem przyjemnie – pomagało przy tym wyważenie noża lekko w kierunku głowni. Rękojeść przy tej pracy zapewniała wystarczający zapas wygody i przyczepności. Nawet pętla na rękę nie była potrzebna.
Po karczowaniu bzu, trafiła się okazja do batonowania drewnianych klocków. Tu nie mam zastrzeżeń, – jeśli nie będzie pod ręką siekierki – ZT da radę, choć dodatkowy cal głowni byłby nie do przecenienia.

Na deser zostawiłem sobie testy potencjalnie destrukcyjne ;]
Europaleta jak to europaleta – trochę desek i od cholery gwoźdźi. Najpierw postanowiłem porąbać deski w poprzek włókien, aby sprawdzić jak zachowa się krawędź w starciu z suchym, twardym, sosnowym bodajże, drewnem. Po dwóch pierwszych przyłożeniach, mój początkowy zachwyt w stosunku do rękojeści prysł. O ile przy lekkim rąbaniu nie miałem do rękojeści większych zastrzeżeń, o tyle w tym zadaniu jej profil okazał się wadą. Chwyt już po pierwszym uderzeniu przestał być komfortowy – nóż wysuwał się z ręki, a przez konstrukcję full-tang cała siła uderzenia szła w dłoń, i prawie nie była amortyzowana. Mając porównanie do Scrap Yarda – ZT 0100 okazało się jedynie minimalnie lepsze…Pętla na dłoń, w przypadku rąbania ZT0100, jest niezbędna!
Tu dygresja - początkowo myślałem, że jest to wina niedopasowania się mojej dłoni do profilu rękojeści, jednakże przy okazji spotkania z Ripperem i mydlem w olsztyńskim lesie, okazało się, że to jednak nie to. W starciu z mydłową SUKĄ i Scrap Yardem w konkursie rąbania 10 cm gałęzi – ZT0100 wypadło bardzo kiepsko. Owszem – ostrze przyjemnie wgryzało się katowany konar, jednak niewygodny chwyt powodował, że praca była średnio bezpieczna, o przyjemności nie wspominając.
Skończywszy rąbać, postanowiłem sprawdzić wytrzymałość czubka. Wbiłem go środek deski, poprawiając sobie nieco kawałkiem polana i wyłamywałem w bok. Dezintegracji nie było - czubek wytrzymał – deska niestety nie. Później wbijałem ZT w „nóżki” palety, pomiędzy gąszcz gwoździ i drewnianych przekładek. Opierałem stopę o paletę i ciągnąłem nóż w górę z całej siły. Tu również nie usłyszałem przeraźliwego dźwięku pękającej klingi. Trzask desek był jedynym tonem rozdzierającym ciszę na podwórku.
Drugim „genialnym” testem było…otwieranie studzienki kanalizacyjnej…Nie jestem zwolennikiem takiego traktowania noży i nikomu tego nie polecam, ale w tym wypadku nie mogłem się oprzeć. Owszem, klapa studzienki była wcześniej otwierana, co mogło być pewnym czynnikiem, który tą „pracę” ułatwił. Niewiele myśląc, wpakowałem ZT fałszywką w szczelinę pomiędzy kołnierz studzienki a krawędź klapy i nacisnąłem. Na bezdechu i z tętnem na poziomie 200 obserwowałem jak klapa podnosi się. Sukces. Klapa otwarta, nóż cały. Nie było to najprzyjemniejsze i najłatwiejsze zadanie, ale ZT dał sobie z tym radę. Ciekawostką może być fakt, że mimo tak dużych bocznych obciążeń – zarówno w trakcie rozbierania palety, jak i podważania studzienki, zauważyłem żeby konstrukcja wyginała się. Przy takim traktowaniu wolałbym, aby nóż dawał mi wyraźny sygnał, że przesadzam, sprężynując nieco. W przypadku 0100 tego efektu nie ma i może się okazać, że za którymś- tam razem zostaniemy po prostu z samą rękojeścią w dłoni.

Po wszystkim, mogę stwierdzić, że ZT 0100 zdał egzamin. Na krawędzi tnącej, mimo mało delikatnego traktowania znalazłem jedna małą szczerbę, a w zasadzie wgniotę o wymiarach 0,5 x 0,5 mm. W kliku miejscach widać było również delikatne wybłyszczenia. Zawinięć, bądź wykruszeń KT nie zauważyłem mimo dokładnej obdukcji. DLC pokrywające głownie również zdało egzamin – przetrwało z kilkoma większymi i sporą ilością mniejszych rys, z których żadna nie sięgnęła gołego metalu. Oczywiście jej porządne domycie do stanu „szufladowego” okazało się małym koszmarem, ale to w jej przypadku nic nowego. Jej trwałość nie pozostaje bez wpływu na ochronę antykorozyjną całości. Nie wiem, w jakich warunkach Crucible testowało 3V na odporność na korozję – mimo uprzedzeń producenta nie zauważyłem śladów „rudej” na odsłoniętym fragmencie, czyli KT, pomimo wielokrotnego zostawiania wilgotnego, czy ubrudzonego w soku z owoców noża, na noc w pochwie.

Podsumowanie.
ZT 0100 to nóż z modnej kategorii survivalowo – taktycznych łomów, niepozbawiony jednak cech wybitnie użytkowych i kilku stylistycznych smaczków. Doskonałe, nowoczesne materiały, duża „idiotoodporność”, egzotyczna stylizacja i ciekawa stal przemawiają za jego zakupem. Niestety – idiotyczne rozwiązania pochwy i braki w jej wykonaniu oraz wpadka z wyprowadzeniem krawędzi tnącej, moim zdaniem, nie są przy tej cenie do zaakceptowania.
Gdybym miał ocenić go w skali 1-5, postawiłbym mu solidną czwórkę.

Zero-Tolerance-0100
Zero-Tolerance-0100

Recenzja Yossariana
Zapraszamy do dyskusji na forum



 
« poprzedni artykuł
© 2010 Noże, broń biała :: knives.pl - ostra dyskusja
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.